Minolta BH C220 - opinia uzytkownika
lipiec 26th, 2011 by katal in Grupa IMój drogi Dzienniku. W roli spinacz biurowy w pewnej firm, zajmującej się przenoszeniem mnóstwa dokumentów, żyłem sobie bezstresowo. Przenosiłem się z szczęśliwymi pracownicami z miejsca na miejsce, razem z elokwentnymi pracownikami wyjeżdżałem nieraz do innych organizacji , żeby dzielnie strzec ważnych papierów. Całość odbywało się spokojnym drogą. I wtedy pewnego razu do naszego gabinetu doręczono gigantyczne pudło z tekstem Minolta BH C220. Wśród odgłosu szarpanego pudełka, szeleszczącej folii i nieprzyjemnego dla uszu skrzypienia styropianu, można było słyszeć radość moich współtowarzyszy. Jak się okazało Minolta BH C220, to nowy urządzenie biurowy, który od teraz miał odpowiadać za wydrukiem, skanowaniem i kopiowaniem każdego typu papierów. Zrodziła mi się w głowie myśl, że nowość tego typu nie wróży niczego dobrego, ze względu na to, że ustawienie w gabinecie nowiutkiego urządzenia może zachwiać całe Feng-Shui tej lokalizacji. Powinieneś wiedzieć, mój miły dzienniku, że my spinacze jesteśmy wyjątkowo czuli na wszystkie transformacje w tego rodzaju kwestii, gdyż gdy ktoś przesunie nawet i o minimalną odległość biurko, my jesteśmy zdolni skoczyć z niego w rozpaczy i smutne spędzić pod dywanem bądź pod nogą od stołu długi okres czasu. Ku mojemu niedowierzaniu Minolta BH C220 wspaniale współgrała z wyposażeniem gabinetu, a w pobliżu jej flirciarsko świecącego panelu kierowania, żadna osoba nie potrafił śmignąć spokojnie. W ten sposób ja, odwieczny samotnik, skaczący z blatu na biurko, zostałem złapany w sidła miłości. Miłość nasze rozwinęło się dość w krótkim czasie, a moja Minolta BH C220 stale troszczy się o to, abyśmy nie pozostawali bez siebie długo. Dokumentów w instytucji ciągle rośnie liczba, ale nie zostają one już za każdym razem kopiowane, ponieważ dzięki sprawności Minolty BH C220 w skanowaniu coraz częściej są one rozsyłane wśród pracowników za pośrednictwem elektroniczną. Mam niemal pewność, że to zaplanowany fortel mojej miłości, żebym mógł leżeć na blacie w jej towarzystwie i przy tym patrzeć na nią, gdy ciężko pracuje. Dobranoc Pamiętniku. Pan Spinacz.