Miłość w wielkim mieście

Singielki nie chcą już być same. Cztery aktorki Seksu w wielkim mieście tuż przed światową premierą jego kinowej wersji twierdzą, że życie w pojedynkę przestało być atrakcyjne. Dlaczego?

Hotel Ritz-Carlton na Manhattanie. Zawsze chciałam porozmawiać z najsłynniejszymi singielkami świata. Ale dopiero teraz, gdy Seks w wielkim mieście wchodzi do kin, mogę spotkać się z Carrie, Mirandą, Samanthą i Charlotte twarzą w twarz… Sarah Jessica Parker, ubrana w beżową sukienkę Versace, przychodzi na spotkanie pierwsza. Jest inna niż jej bohaterka, dziennikarka Carrie Bradshaw: powściągliwa, poważna.

Kim Cattrall (filmowa Samantha) wygląda świetnie. Wzorzysta suknia od Michaela Korsa podkreśla jej figurę, a wielkie ekstrawaganckie kolczyki to znak, że potrafi bawić się modą. Jest i romantyczna Charlotte, czyli Kristin Davis. Wcale nie wydaje się osobą, która lubi długie spacery po łące. Czarne szpilki od Prady, wąska spódnica Dolce&Gabbana sprawiają, że jest ucieleśnieniem miejskiego szyku. I wreszcie Cynthia Nixon, filmowa Miranda Hobbes. Trudno jej nie zauważyć. Jest… pomarańczowa. Pomarańczowe włosy współgrają z oryginalną pomarańczową suknią od Diane von Fürstenberg. – Uznałam, że kolor nie pozwoli mi zginąć w tłumie – mówi aktorka. Nie pozwolił. Po pierwsze: gdzie są singielki? Ameryka z niecierpliwością czeka na kinową premierę Seksu w wielkim mieście.

Ceny biletów u koników przekroczyły już 200 dolarów. Pewna Japonka zapłaciła ponad 52 tysiące za dwa zaproszenia umożliwiające jej wstęp na premierę w towarzystwie Kristin Davis. Cena obejmuje też pantofle od Jimmy’ego Choo (cóż, jak na bilet do kina, to nadal sporo…). Marketingowa machina ruszyła. Ale czy ktokolwiek potrzebuje jeszcze opowieści o wesołych singielkach?

Sarah Jessica Parker (gra główną rolę i jest producentką Seksu w wielkim mieście) nie kryje sceptycyzmu. – Serial zaczęliśmy produkować dziesięć lat temu. Teraz żyjemy w innej rzeczywistości, gospodarka przechodzi kryzys. A status singla to luksus ludzi zamożnych – mówi aktorka. – Kobiety udowodniły już, że radzą sobie same. Teraz chcą pokazać, że potrafi ą stworzyć trwały związek. Trudno oprzeć się wrażeniu, że mówi o sobie. Dziesięć lat temu, gdy rozpoczynała się dopiero moda na Seks w wielkim mieście, Sarah Jessica wiodła typowe życie singielki. Słynęła z upodobania do luksusu oraz licznych i krótkich romansów. Na liście jej podbojów znaleźli się między innymi seksowny, uzależniony od narkotyków Robert Downey Jr., wrażliwy, ale niezbyt stateczny Nicolas Cage czy wpływowy, choć nazbyt ambitny John Kennedy Jr. Wszystkie te znajomości były gorączkowym poszukiwaniem odrobiny szczęścia, ale nie przyniosły aktorce trwałego spełnienia w miłości.

– Zmieniłam się, gdy poznałam Matthew Brodericka. Dzięki niemu dowiedziałam się, czym naprawdę może być małżeństwo – mówi dziś Parker. Dodaje, że to ona zasugerowała Matthew oświadczyny. – Nie jestem singielką z przekonania. Z Carrie łączy mnie tylko chorobliwa skłonność do ładnych ubrań – wyznaje rozbrajająco aktorka. Co na to wszystkie młode Amerykanki, dla których była mistrzynią ekscytującego życia w pojedynkę? To one, idąc za jej przykładem, bawiły się w słynnych nowojorskich klubach Bungalow 8 i Butter, piły kultowy drink Cosmopolitan, wydawały pensję na szpilki od Blahnika i nie wyobrażały sobie innego sposobu na rozpoczęcie dnia niż duże cappuccino w kubku Starbucks. – 10 lat temu zastanawialiśmy się, kto będzie chciał oglądać przygody zwariowanych trzydziestolatek spragnionych szaleństwa, seksu, a nawet, o zgrozo, wibratorów? Okazało się, że chcieli je oglądać wszyscy – mówi Cynthia Nixon. Feministka Naomi Wolff nazwała Seks w wielkim mieście “punktem zwrotnym w amerykańskiej obyczajowości i popkulturze”.

Tygodnik “Time” zamieścił zdjęcie bohaterek na okładce, zadając prowokacyjne pytanie “Kto potrzebuje męża?”. – Pokazaliśmy, że kobieta bez mężczyzny może być interesująca. Nie musi nosić etykietki zgorzkniałej starej panny, której nic w życiu nie wyszło – mówi Cynthia Nixon. Ale dziś moda na samotność przeminęła. Wie o tym dobrze Kristin Davis. – Większość moich koleżanek to mężatki. Czasami brakuje nam tematów do rozmowy. Gdy masz czterdzieści lat, nie chodzisz przecież po znajomych, opowiadając im o swoich doświadczeniach seksualnych – mówi Davis. Singielki potrafi ą żyć same. Ale coraz częściej zadają sobie pytanie: może pełniej, lepiej, mądrzej jest żyć z kimś?

PO DRUGIE: POROZMAWIAJMY O MĘŻCZYZNACH
To właśnie Kristin Davis jako jedyna z czterech aktorek z Seksu w wielkim mieście nie związała się z nikim na stałe. W serialu gra pogodną idealistkę, która wierzy w małżeństwo. Znajduje bogatego, przystojnego, należącego do elity towarzyskiej partnera. Gdy wychodzi za niego za mąż, okazuje się, że wszystkie te zalety nie wystarczą, by stworzyć szczęśliwy związek. Mimo to po rozwodzie filmowa Charlotte nadal wierzy w miłość. Inaczej niż Kristin. Gdy pytam o mężczyzn, mówi smutno: “Umawianie się na randki jest okropne, związki są trudne. Czy w ogóle można je utrzymać?

Nie wierzę, że małżeństwo jest najważniejszym celem w życiu”. Skąd ten pesymizm? Kristin ma na swoim koncie trudny rozwód. Przypisywano jej też romanse ze Steve’em Martinem i Alekiem Baldwinem. Aktorka nie chce o nich mówić. – To nie były poważne związki. Przyzwyczaiłam się do życia solo i tak jest dobrze – mówi aktorka. Ostatnio, jak na zdeklarowaną singielkę przystało, Kristin wywołała skandal. W internecie pojawiły się kasety z zapisem jej prywatnego życia erotycznego. Niektórzy twierdzą, że to brak dyskrecji byłego kochanka. Inni, że kontrowersyjna promocja tuż przed premierą filmu. Wcześniej aktorka zbulwersowała swoich fanów wywiadem, w którym przyznawała się do poważnych problemów z alkoholem. – Widzisz, w niczym nie przypominam Charlotte. Ona ma zasady, wiedzie uporządkowane życie. Ja często popadam w tarapaty. Może przez to, że poddaję się nastrojowi chwili – mówi Davis. I rzeczywiście nieoczekiwanie zmienia jej się nastrój. – Chciałabym się zakochać. Wiem, że to może oznaczać ból, rozczarowanie, a przynajmniej kłopoty. Ale gdybym mogła mieć życzenie do złotej rybki, poprosiłabym właśnie o miłość.

PO TRZECIE: A CO Z SEKSEM?
Podczas gdy 43-letnia Kristin nadal się zastanawia, jaki powinien być mężczyzna idealny, jej przyjaciółki uczą się z nim żyć. Kim Cattrall, dowcipna, pełna wigoru, wydaje się mistrzynią towarzyskiego flirtu. To jej udało się przekonać kobiety, że w każdej z nich tkwi wamp. – Początkowo nie chciałam przyjąć roli Samanthy. Mam grać samotną kobietę po czterdziestce, która uwielbia seks? Co za bzdura! – mówi Kim. Gdy w końcu zagrała wyzwoloną erotycznie właścicielkę firmy PR, często podkreślała dystans do swojej postaci. – Nigdy nie zdecydowałabym się na jednonocną przygodę. Związek z mężczyzną musi być głęboki i trwały – twierdziła. – Gram kobietę opętaną seksem, a moje prywatne życie erotyczne jest ubogie i nieudane – przekonywała dziesięć lat temu. Napisała nawet książkę Satysfakcja. Sztuka kobiecego orgazmu, w której dowodziła, że do czterdziestki nie wiedziała, czym jest rozkosz. Dopiero mąż, Mark Levinson (współautor książki), uświadomił jej, że może być świetną kochanką. Poradnik okazał się hitem wydawniczym, ale i ostatnim wspólnym dokonaniem małżonków. Mark odszedł od Kim. Podobno nie potrafił pogodzić się z tym, że żona występuje w scenach łóżkowych. Aktorka była zdruzgotana. – To był już mój trzeci rozwód. Trudno opisać, jak bardzo czułam się przegrana. Wyjechałam do rodziny, do Kanady. Potrzebowałam wsparcia – mówi Kim. Znalazła.

W Toronto poszła na kolację. W restauracji przypadkowo poznała jej szefa, Alana Wyse’a. Młodszy o dwadzieścia dwa lata mężczyzna z miejsca zaczął zabiegać o względy aktorki. Czym ją przekonał? – Alan jest sobą. Nie udaje, że wie wszystko, co jest typowe dla panów w moim wieku. No i codziennie powtarza mi, że liczę się tylko ja… – mówi Cattrall. Trudno dziwić się komplementom narzeczonego. W aktorce jest magnetyzm, który sprawia, że młodzi mężczyźni wciskają jej wizytówki z numerami telefonów. Kim napisała kolejną książkę Inteligencja seksualna i wyprodukowała film pod tym samym tytułem dla HBO (bada w nim znaczenie erotyki w kulturach świata). Wydała też poradnik dla nastolatek Being a girl (Być dziewczyną), w którym opisuje swoje doświadczenia z płcią przeciwną we wczesnej młodości. – Odkryłam, że podobnie jak pisanie książek czy tworzenie filmów seks wymaga współpracy – uśmiecha się Kim. – Nadal nie uważam się za eksperta od erotyki. Ale czuję się spełniona. Najlepsza rada, jakiej mogę udzielić kobietom, brzmi: znajdź partnera, z którym poczujesz się na tyle bezpiecznie, by opowiedzieć mu o swoich pragnieniach – mówi Cattrall. Ona już znalazła. Po czwarte: jak stworzyć związek? Czterdziestodwuletnia Cynthia Nixon lubi podkreślać, że jest… zwyczajna. – Nie mam butów, które kosztowały więcej niż 300 dolarów – mówi z dumą. Ulubione rozrywki: przejażdżka metrem i hot dogi wprost od ulicznego sprzedawcy. Ale życie Cynthii jest zaskakująco dalekie od stereotypu.

Pięć lat temu ta miła, uporządkowana kobieta oświadczyła, że jest lesbijką. Zostawiła męża, profesora literatury angielskiej, i związała się ze swoją przyjaciółką, gejowską aktywistką Christine Marinoni. Skandal na pewien czas pozbawił aktorkę możliwości grania nowych ról. Szybko zapomniano o tym, że właśnie ona jest najzdolniejszą gwiazdą w obsadzie Seksu w wielkim mieście. Że była laureatką nagrody Tony, telewizyjnego odpowiednika Oscara. Zarzucano jej brak zasad, manieryzm i nazbyt daleko posunięty feminizm. – Bardziej niż orientacja seksualna ludzi drażni moja bohaterka, czyli Miranda Hobbes. Wszyscy myślą, że ja to ona: samodzielna, niezależna finansowo prawniczka, która ma wielki problem ze zbudowaniem związku, a słowo “kompromis” budzi w niej obrzydzenie – mówi Cynthia. – Tymczasem dla mnie niezdolność do życia we dwoje jest defektem charakteru, a nie manifestacją feminizmu – podkreśla aktorka. Ona nie ma tego defektu. Ze swoją partnerką stworzyła zgodny (choć może niezbyt typowy) związek: razem walczą o dotacje na rzecz szkół publicznych (poznały się podczas jednej z manifestacji), robią zakupy, gotują i wychowują dzieci Cynthii: 12-letnią Samanthę i 6-letniego Charlesa. – W Christine podoba mi się wszystko. Czy podobałaby mi się równie mocno, gdyby była mężczyzną? Nie wiem – wyznała aktorka. Jej partnerka sprawiła, że Cynthia zmieniła podejście do kariery. – Przez lata spałam z telefonem w łóżku. “A jeśli ktoś zadzwoni?”. “Jeśli dostanę propozycję superroli?”. W końcu zdałam sobie sprawę, że jeśli nadal będę tak żyła, aparat telefoniczny stanie się moim jedynym przyjacielem – wspomina Nixon. Wycofała się. Gdy nie udaje jej się zrobić wszystkiego, co zaplanowała, nie czuje wyrzutów sumienia.

– Liczy się tylko to, co najważniejsze. W tej chwili dla mnie to remont kuchni – mówi aktorka, z pewnym zadowoleniem pokazując połamane paznokcie. Cynthia jest przekonująca. Wiem, że nie potrzebuje męża. Nie chce nawet mężczyzny. Ale na pewno szuka miłości. Po piąte: moda jest wieczna Życie samotnych kobiet ledwo wiążących koniec z końcem, ubranych w źle dopasowane, tanie ciuchy nie byłoby tak ekscytujące. Dlatego w Seksie w wielkim mieście jedną z głównych bohaterek jest także… moda. – W filmie przebieram się aż 85 razy. Sprowadzaliśmy z Paryża pojedyncze egzemplarze ubrań z wiosennych i letnich kolekcji, żeby podczas premiery być w zgodzie z trendami – podkreśla Sarah Jessica Parker. Kristin Davis zachwyciła się suknią sygnowaną Zac Posen. – Dzięki niej zyskałam przydomek Czarny Łabędź. Była okropnie niewygodna i ciasna, ale to prawdziwe dzieło sztuki – mówi Davis. Ulubiona marka aktorek to Prada. Ulubiona stylistka: Patricia Field. – Byłam już po trzydziestce, gdy Patricia pokazała mi, jak podkreślić seksapil. Wcześniej uważałam, że elegancka kobieta nie powinna rzucać się w oczy – mówi Kristin Davis. Projektanci mody już od dawna prześcigali się w ofertach, licząc, że aktorki będą nosić ich kreacje zarówno w filmie, jak i na premierowej gali. Jeden z nich w zamian za wybór jego marki obiecał, że za darmo będzie ubierał synka Sary Jessiki Parker do końca życia. – Cóż, może moda na samotność przeminęła. Ale moda na Fendi jest wieczna – mówi Davis. O czym będzie Seks w wielkim mieście w wersji kinowej?
– O dorosłości. Cudowna jest siła kobiecej przyjaźni. Ale czasem przyjaciółki to za mało. Z najważniejszymi decyzjami: z kim się związać, czy mieć dzieci, jak je wychować, zawsze zostajemy sami – mówi Parker. Więc o czym? O związkach. O mężczyznach. A może nawet o miłości. Takiej, która przytrafia się nagle. Małej miłości w wielkim mieście.

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.


dla psa#
biżuteria - Tworzenie stron Kraków - meble biurowe - Perfumy Givenchy - Drzwi drewniane - organy - renowacje kaszuby - server lamp - buty ślubne - hotel konferencje